Końcówka września przynosi coraz ciekawsze sygnały z polskich lasów. W części kraju sytuacja wyraźnie się poprawia, choć nadal nie można mówić o jednym, równomiernym wysypie obejmującym całą Polskę. To właśnie teraz warto jednak uważniej obserwować las, ponieważ zaczynamy wchodzić w okres typowo jesiennego grzybobrania.
Koniec września nie oznacza końca sezonu. Wręcz przeciwnie
25 września może się wydawać późnym terminem komuś, kto pierwszych grzybów szukał już latem. W praktyce wrzesień i październik należą do najważniejszych miesięcy dla polskich grzybiarzy, a właśnie jesienią w lasach spotykamy dużą różnorodność gatunków.
Nie oznacza to jednak, że wystarczy pojechać do dowolnego lasu. Tegoroczny sezon pokazuje bardzo dobrze, jak duże potrafią być różnice pomiędzy poszczególnymi częściami Polski. Z jednych miejsc napływają informacje o udanych zbiorach, podczas gdy w innych trzeba długo chodzić, żeby uzbierać większą ilość.
Dlatego pod koniec września znacznie ważniejsze od samej daty w kalendarzu jest to, co rzeczywiście dzieje się w konkretnym lesie.
Borowiki i podgrzybki nadal są na celowniku
Dla wielu osób jesienne grzybobranie oznacza przede wszystkim poszukiwanie borowików i podgrzybków. Oba pozostają teraz jednymi z najważniejszych celów wypraw do lasu. W tym okresie uwagę przyciągają również maślaki, koźlarze i inne gatunki charakterystyczne dla jesiennych zbiorów.
Sam podczas grzybobrania staram się jednak nie popełniać jednego błędu: nie oceniam całego lasu po pierwszych kilkunastu minutach. Zdarzało mi się przejść fragment, w którym praktycznie nic nie było, a później po zmianie drzewostanu albo wejściu w bardziej wilgotną część lasu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
I właśnie dlatego informacja „grzyby są” jest dla mnie dopiero początkiem. Znacznie ciekawsze jest pytanie: w jakim środowisku pojawiają się teraz najczęściej?
Rydze też warto mieć teraz na radarze
Końcówka września to również moment, kiedy nie warto koncentrować całej uwagi wyłącznie na prawdziwkach. Rydze należą do grzybów kojarzonych z jesiennym okresem zbiorów, dlatego podczas wyprawy warto patrzeć szerzej niż tylko na jeden wybrany gatunek.
To zmienia również sposób chodzenia po lesie. Jeżeli nastawiamy się wyłącznie na jeden gatunek i jeden znany sobie typ miejscówki, możemy przejść obok zupełnie innych stanowisk, które właśnie zaczynają być interesujące.
Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Pojawienie się grzybów w jednym lesie nie oznacza automatycznie wysypu kilkanaście kilometrów dalej. Opady, temperatura, wilgotność podłoża, rodzaj drzewostanu i lokalne warunki sprawiają, że dwa stosunkowo bliskie miejsca mogą dać zupełnie różne wyniki.
Prosty test przed weekendowym grzybobraniem
Zamiast sprawdzać wyłącznie prognozę pogody, można zrobić prosty eksperyment. Wybierzmy dwa różniące się fragmenty znanego lasu, na przykład bardziej suchy las sosnowy oraz miejsce z grubszą i wyraźnie wilgotniejszą ściółką. Na każdy przeznaczmy dokładnie 20 minut i policzmy znalezione grzyby.
Nie chodzi nawet o pełny koszyk. Taki krótki rekonesans pokaże, w którym środowisku grzyby rzeczywiście zaczęły się pojawiać. Dopiero później warto poświęcić więcej czasu obiecującemu fragmentowi lasu.
Sam zamierzam właśnie na takie sygnały zwracać teraz największą uwagę. Nie na przekonanie, że skoro mamy końcówkę września, grzyby „muszą być”, lecz na to, czy las rzeczywiście zaczyna odpowiadać na zmianę warunków.
Najbliższe dni mogą być bardzo ciekawe
Sytuacja pozostaje dynamiczna. W jednym regionie warunki mogą sprzyjać udanym zbiorom, podczas gdy w innym lesie sytuacja będzie zupełnie inna. Dlatego końcówka września może być jednym z ciekawszych momentów tegorocznego sezonu, ale warto opierać decyzję o wyjeździe na możliwie świeżych informacjach.
Borowiki i podgrzybki pozostają w grze, ale warto już patrzeć szerzej na jesienny zestaw gatunków i przede wszystkim śledzić bieżące zgłoszenia z lasów.
Na GdzieNaGrzyby.com.pl można sprawdzić aktualne zgłoszenia grzybiarzy i zobaczyć, jak sytuacja wygląda w poszczególnych częściach Polski. Jeśli właśnie wróciłeś z lasu, dodaj własne zgłoszenie. Im więcej świeżych informacji z terenu, tym dokładniej możemy wspólnie obserwować tegoroczny jesienny sezon.
